Reaktancja psychologiczna

27 12 2008

Reaktancja to w psychologii sprzedaży zjawisko, mające swoje źródło w regule niedostępności a polegające na tym, że to, czego się nam zakazuje staje się poprzez ów zakaz bardziej atrakcyjne.

Reaktancja psychologiczna będzie więc – w pewnym rzecz jasna uproszczeniu – dążeniem do przywrócenia wolności wyboru, zagrożonej przez kogoś, kto próbuje nam “coś” narzucić lub “czegoś” zakazać.

www.goldenline.pl/forum/clienting/659634





Zalety “prania mózgu”

26 12 2008

Gdybyśmy mieli wiarę, jak ziarnko gorczycy, wtedy wszystko byłoby dla nas możliwe. Co jest z naszą wiarą? Czemu tak wiele dobrych życzeń i planów nam nie wychodzi? Czyżby dlatego, że nasza wiara jest tak mała, jak owo ziarnko, ale wcale nie tak twarda?

Właśnie tak! Chodzi o to, żeby nasza wiara była skoncentrowana – “twarda”, pewna, pozbawiona wątpliwości.
Wielu z nas chciałoby się zajmować praktykami huny lub rozwoju duchowego bez zwracania uwagi na podświadomość. Ci, którzy poznali hunę, czasami uznają za stosowne wykonywać świadomą autosugestię, żeby przekonać do swych pomysłów Wyższe Ja, ale unikają poznawania swych ograniczających wyobrażeń i przyzwyczajeń. A przecież one mogą być bardzo ważne i wręcz sabotować nam nasze plany i ich realizację. To z powodu lekceważenia zasobów podświadomości wiele naszych modlitw i życzeń nie spełnia się! A winę zwalamy na Wyższe Ja lub na Boga.

Huna uznaje, że większość naszych przekonań i wyobrażeń pochodzi z naszego otoczenia. Marksista powiedziałby: “to byt określa nam świadomość”. Okazuje się, że dla większości z nas jest to prawda absolutna! Tylko ci, którzy zmieniają swoje wyobrażenia, nastawienia i nawyki, mogą stać się wolni od środowiskowej determinanty swej świadomości i swych zachowań.

Prócz przekonań i wyobrażeń, możemy korzystać z inspiracji. Inspiracje to takie przebłyski świadomości, które nie wynikają z naszych zewnętrznych doświadczeń, lecz pochodzą z naszego wnętrza. Towarzyszy im poczucie jasności umysłu i miłości. I to właśnie one są najcenniejsze, kiedy szukamy nowych rozwiązań.
Świadomość jest funkcją umysłu i między innymi wiąże się z naszymi wyobrażeniami, a te z kolei z uprzednimi doświadczeniami. Jeżeli twierdzimy, że coś “nam się w głowie nie mieści”, to tym samym nie jesteśmy tego w stanie ani zaakceptować, ani nawet zauważyć. Np. moi rodzice wyłączali panicznie radio, gdy tylko usłyszeli zapowiedź: “gra zespół The Beatles.” Dla nich to byli “wyjce”, których po prostu nie da się słuchać. Kiedy bez zapowiedzi usłyszeli piosenkę “Girl”, bardzo im się spodobała, ale kiedy im powiedziałem, że to właśnie The Beatles, stwierdzili, że na pewno musiało mi się coś w głowie pomieszać, bo oni wiedzą lepiej, że Beatlesi to wyjce i szarpidruty.

Wielu z nas wie lepiej i najlepiej, tylko… niezgodnie z rzeczywistością. I tak właśnie chce żyć dalej, i tak kreować swoje życie. Okazuje się, że to nie żadna choroba psychiczna, tylko powszechny stan umysłów większości z nas, który wynika z uprzedzeń! Jeśli zatem w głowie nie mieści się nam nasz sukces, to… nie odniesiemy go, nieprawdaż? Jeśli nie potrafimy sobie wyobrazić życia bez rodziców, bez dzieci, albo bez pracy, to… będziemy umierać na samą myśl, że moglibyśmy coś z tego stracić. A jeśli nie wyobrażamy sobie siebie w pracy lub w trwałym związku, to…. mimo starań ustatkowania się i tak nic nam z naszych starań nie wyjdzie. Nie i już, bo nasz świat jest taki, jakie mamy o nim wyobrażenia.

Żadne rozwiązania sprzeczne z wyobrażeniami nam nie wyjdą, bo nasze wyobrażenia sabotują wszelkie pomysły na ten temat. Albo będziemy sfrustrowani, że nie mamy tego, co zgodnie ze swymi wyobrażeniami nam się “należy jak psu buda”, albo nawet nie podejmiemy starań, by zrealizować coś, na co w swej wyobraźni nie zasługujemy.

Każdy z nas posiada ok. 8-12 % sabotujących wyobrażeń i nawyków. U jednej osoby mogą one się rozkładać równomiernie na wszystkie dziedziny życia, a u innych obejmować tylko jedną z nich. I wtedy mamy albo wiecznego nieudacznika w pracy, albo w życiu osobistym, albo też ofiarę praktyk duchowych. Są więc tacy ludzie, którym nic i nikt nie jest w stanie zaszkodzić, ale są też i tacy, którym szkodzi nawet świeże powietrze. To wszystko zależy od naszych wyobrażeń i przyzwyczajeń podświadomości. Te z nich, które są dla nas szkodliwe, Kahuni nazywają wdzięcznie “zjadającymi towarzyszami”.

Każde prawo duchowe lub społeczne dla jednej osoby może okazać się korzystne, a dla innej szkodliwe. Jeśli stwierdzamy, że “nie ma dobra ani zła”, to jedna osoba z tego skorzysta, a inna tym sobie zaszkodzi. Jedna więc zrozumie, że może sobie wybaczyć wszystko, co uczyniła obwiniając się dotychczas, podczas gdy druga zaraz sięgnie po narkotyki lub alkohol i doprowadzi się do stanu strasznego. Ani jedno ani drugie wydarzenie nie zmieni faktu, że nadal nie ma ani dobra, ani zła. Ale… za to te obie osoby będą się mogły na własnej skórze przekonać, że są działania korzystne i niekorzystne dla nich lub dla stanu ich zdrowia. Czy wyciągną z tego wnioski korzystne dla swego dalszego rozwoju i życia, to sprawa ich uwarunkowań psychicznych, ich “struktur poznawczych”, czyli wyobrażeń i podświadomych mechanizmów działania.

Kahuni wiedzieli, że nie musimy być bezradni i godzić się na terror podświadomości (czyli niższego ja). Uczyli się od najmłodszych lat, jak rozpoznawać negatywne programy podświadomości i jak je zastępować programami konstruktywnymi. Dziś tym tematem zajmuje się wiele szkół terapeutycznych. Osoby, które poważnie siebie traktują i są gotowe do zmian, ogromnie wiele z nich skorzystały.

Jak to się robi? Najpierw trzeba się nauczyć rozmawiać z podświadomością. MF Long proponował metodę wahadła, które za pomocą ruchów może odpowiadać na pytania tak sformułowane, że dają odpowiedź typu: “tak”, “nie”, “nie wiem”. Wielu jednak zamiast w ten sposób wypytywać podświadomość o jej poglądy na różne tematy, woli ją wypytywać o cudze poglądy na swój temat (“czy ona mnie kocha?”, “czy to ona podłożyła mi świnkę?”). No i nic dziwnego, że z tego im wychodzi tylko zbiór bzdur. Ale, co najdziwniejsze, wiele z owych osób tego typu odpowiedzi traktuje jako wyrocznie dla swych dalszych działań!!! Tymczasem powinny wiedzieć, że za pomocą wahadła są najwyżej w stanie uzyskać od PODŚWIADOMOŚCI odpowiedzi typu: “zgadzam się”, “nie zgadzam się”; “lubię”, “nie lubię”. I nic więcej! Nic na temat nastawienia innych do nas i nic na temat swej przyszłości. Owszem, byłoby to też możliwe, gdyby niższe ja nie zawierało jakichkolwiek uprzedzeń. Ale rzecz w tym, że zawiera! Podświadomość najczęściej nie zna odpowiedzi na takie pytania, a jeśli ich udziela, to nie bierze ich ze źródła prawdy, tylko z pokładów własnych uprzedzeń i “dobrych” (niekoniecznie realistycznych) życzeń. Dlatego warto unikać pokusy “wróżenia sobie” czy przepowiadania sobie przyszłości, np. za pomocą wahadełka. Unikać tego warto aż do czasu oczyszczenia podświadomości. A to może długo trwać. Tu na marginesie chcę zauważyć, że wiele osób mających mętlik w głowie i zdolności parapsychiczne twierdzi, że akurat one nie mają podświadomości, więc nie mają czego oczyszczać. To żałosne, ale też faktem jest, że takie “nawiedzone” osoby budzą ogromny podziw naiwniaków.

Z podświadomością możemy rozmawiać na inne sposoby. Lepiej uczyć się ich na kursach, niż eksperymentować samodzielnie. Rozmowa z podświadomością jest nam potrzebna. Nie po to, żeby podświadomość instruowała nas, co jest dla nas dobre, a co nie!!! TYLKO PO TO, żebyśmy wiedzieli, na co ona się zgadza, a na co nie! To ważne, bo dopóki niższe ja się nie zgadza na realizację naszych planów i życzeń, to nic z nich nie wyjdzie! Podświadomość, która jest przeciwna naszym planom, dokona w genialny sposób sabotażu, ani się obejrzymy. Dlatego przed przystąpieniem do kreacji (wizualizacja, modlitwa) trzeba poznać jej poglądy i zjednać ją sobie.

Jeśli decydujemy się na realne zmiany w naszym życiu, trzeba je poprzedzić “praniem mózgu”. Zacznijmy od tego, żeby zrozumieć, że podświadomość nie jest najlepszym źródłem naszych inspiracji i nie ona nam będzie dyktowała, co jest korzystne, a co nie jest dla nas czy dla naszej rodziny. Od tego mamy świadome – średnie ja i Wyższe Ja, które jest Wyższą Inteligencją. Średnie ja jest zawodne, gdyż korzysta z zapasów wiedzy i wyobrażeń niższego ja (podświadomości). Wyższe Ja z kolei jest niezawodne i nieuzależnione od uprzedzeń, i od jakiejkolwiek wiedzy. Jednak kontakt z Wyższym Ja jest uzależniony od stanu naszego niższego ja, od jego czystości. I dlatego wielu ludzi nie ufa swej intuicji, a wspaniałe inspiracje z poziomu ich Wyższego Ja po drodze ich podświadomość tak przekręca (modyfikuje), że nie nadają się do zastosowania. Szczególnie w tych dziedzinach, w których “wiemy najlepiej”, „jesteśmy niegodni” lub mamy “niepodważalne zasady”, nie udaje nam się nawiązać kontaktu z Wyższym Ja (z Duchem Św.) i jesteśmy zdani na dyktat podświadomości. A ta jest kiepskim doradcą jeśli chodzi o rozwój i zmiany. A to dlatego, że PODSTAWOWĄ FUNKCJĄ NIŻSZEGO JA JEST UTRZYMYWANIE STAGNACJI, czyli trzymanie się tego, co znane. Niższe Ja boi się zmian i nowości, dopóki nie przekonany go, że są one bezpieczne, miłe i korzystne.

Kahuni stosowali dwa uzupełniające się sposoby “prania mózgu”, czyli wychowywania podświadomości. Najpierw pytali swe niższe ja, jakie ma poglądy na pewne sprawy, potem starali się wpłynąć na zmianę jego nastawienia, jeśli to było konieczne. W pierwszej fazie w stanie relaksu obserwowali, czy podczas myślenia na jakiś temat pojawiają się u nich negatywne odczucia w rodzaju oporu, lęku, obrzydzenia, gniewu itd. Jeśli je znajdowali, natychmiast przekonywali za pomocą świadomej autosugestii swoje niższe ja, że w rzeczywistości jest dokładnie na odwrót! To się dziś nazywa procesem afirmowania. Jeśli jednak natrafiali na głęboko uwewnętrzniony kompleks niższego ja, wówczas stosowali rytuał KALA, który miał służyć oczyszczaniu podświadomości i uwalnianiu jej od kompleksów. Dziś sporo funkcji rytuału kala przejęły terapie regresywne.

Uzyskanie biegłości w “praniu” własnego umysłu może zająć wiele lat. A jeszcze więcej czasu zajmie wypranie go i przenicowanie tak, żebyśmy się pozbyli uprzedzeń i kompleksów. Żebyśmy mogli kierować się tylko i wyłącznie intuicyjnymi inspiracjami z poziomu Wyższego Ja. A korzyść z tego taka, że wtedy wszystko jest możliwe i na dodatek to wszystko osiągamy z lekkością, bez walki, konkurencji i szkodzenia innym. Zdajemy sobie sprawę z faktu, że istnieje najwyższe dobro, z którego wszyscy mogą korzystać, a które na pewno nikomu nie szkodzi. I pozwalamy, by z naszych sukcesów korzystały osoby, które są otwarte na najwyższe dobro. A co z pozostałymi?

Pozwalamy im żyć tak, jak na to mają ochotę, bo sami jesteśmy bezpieczni nawet przy okazji ich najbardziej szalonych pomysłów. Nie cierpimy za nich, nie wstydzimy się, nie czujemy się winni i nie pokutujemy za ich głupoty. Największą ulgę przynosi nam uwolnienie się od “najważniejszej naszej misji” – wtrącania się w cudze sprawy, gdy nas o to nie proszą! Wtedy zamiast uszczęśliwiania innych na siłę, co zazwyczaj kończy się wielką zadymą lub przynajmniej kłótnią rodzinną, zajmujemy się podnoszeniem jakości swego życia i rozumiemy, że inni mogą się na to “załapać”, jeśli są otwarci na najlepsze. Na dodatek nie mamy do nich pretensji, jeśli tkwią w kręgu swych ograniczeń i upośledzeń. Możemy domyślać, się że prędzej czy później nawet najbardziej zbuntowani przeciw naszym “głupim” pomysłom spróbują je zastosować, kiedy zauważą, że na nich mogą zyskać. Nic tak bowiem dobrze nie wpływa na innych, jak dawanie dobrego przykładu. Najbardziej przekonują innych nasze realne osiągnięcia.

Kiedy “wypierzemy” nasz umysł i będzie nam się żyło zdrowiej, milej, przyjemniej, a przy tym bardziej pożytecznie (bez narzucania się), wtedy na pewno część ludzi będzie nam zazdrościć. Nie przejmujmy się nimi. Kiedyś część z nich pojmie, że w ich umysłach tkwią takie same moce i możliwości. Na dziś jednak musimy się o tym przekonać sami.

Czystość podświadomego umysłu przydaje nam się w każdej dziedzinie życia. Jeśli znikają mentalne i psychiczne przyczyny chorób, zdrowiejemy. Kiedy znika opór przed pracą, a pojawia się świadomość, że praca może być świetną zabawą, która przynosi nam duże dochody, wtedy z przyjemnością zarabiamy, a wydatki przestają być dla nas koszmarem. Gdy wreszcie mamy pozytywne nastawienie do związku i partnera (byle z wzajemnością!!!), wtedy możemy z nim żyć długo i szczęśliwie.

Z czystym umysłem możemy śmiało przystąpić do kreacji w dowolnej dziedzinie życia. Spróbujmy na przykładzie związków przedstawić, jak wychodzi nam kreacja, gdy nasz umysł nie jest oczyszczony.
Wiadomo, że jednym z elementów związku małżeńskiego jest seks. Jakich słów używamy na określanie czynności seksualnych i genitaliów? Najczęściej wstrętnych i obelżywych, nieprawdaż? Ale chcielibyśmy, żeby nasz seks był piękny, wysublimowany, czysty… No i… mamy taki seks, jakie o nim wyobrażenia. Podobnie jest z każdym tematem, jaki tylko poruszamy. Uprzedzenia nie pozwalają nam na dokonywanie satysfakcjonujących zmian w naszym życiu, a jeśli nawet pozwolą, to za cenę poczucia winy, czy bycia nie w porządku. Jeśli bowiem ktoś ciągle słyszał, że trzeba najpierw uczyć się, rozwijać talent, robić karierę, a na “głupoty” (czyli miłość i związek) przyjdzie czas później, to nawet w wieku 80 lat może czuć się winny, że marzą mu się “głupoty”, albo że traci czas bez sensu. A przecież ta sama osoba ma też gdzieś w podświadomości zakodowany program, że po pokonaniu wszelkich przeszkód zakochani mają “żyć długo i szczęśliwie”. A co z tymi, którym nagroda wydaje się kiepska (bo związek to tylko “uwiązanie” lub „kłopoty”), a przeszkody wydają się nie do pokonania?

Z takim nastawieniem nie chce się nawet próbować. Zupełnie inaczej będzie wyglądała kreacja naszego związku, kiedy uwierzymy, że związek i seks to sposoby wyrażania miłości, że istnieją one dla naszej radości, wygody i przyjemności. Oczywiście dla partnera tak samo! Wtedy będzie miło, harmonijnie i przyjemnie.

Zamiar czy plan kreacji kahuni nazywali ziarnem. Zalecali, by podlewać go czystą “wodą”, czyli energią życiową. A czysta energia życiowa płynie tylko przez czysty umysł. Czysty umysł to pożywna “gleba” dla naszych pozytywnych kreacji. Są jednak tacy, którym się wydaje zupełnie na odwrót i dlatego w intencji tworzenia czegoś nowego potwornie zaśmiecają swe umysły. Są przekonani, że ogrodnik swoje ziarna podlewa gnojówką, a one wtedy lepiej rosną. Jednak… gdyby ogrodnik podlał gnojówką swe roślinki, po prostu by je zniszczył. I to właśnie osiąga każdy, kto tego nie rozumie.

Podświadomość musi mieć pozytywne nastawienie do naszych planów życiowych. Dlatego tak ważne jest poznawanie poglądów podświadomości na temat naszych planów i zmienianie jej nastawienia na jak najbardziej pozytywne, zachęcające do osiągania celu. Jeśli więc chcemy osiągać sukcesy w życiu, związkach czy pracy, musimy się zgodzić na “pranie mózgu”. Ale… wielu już same słowa “sukces” czy “pranie mózgu” wydają się nie do zaakceptowania. Na samą myśl o nich panikują, że utraciliby swoje najcenniejsze wartości, a… co w zamian? Pewnie demoralizacja i wieczne potępienie?

No cóż. Każdy ma takie życie, jakie jest w stanie sobie wyobrazić. Ci, którzy mieli odwagę „wyprać” swą podświadomość i przenicować jej poglądy, dokonali pozytywnych zmian i w zamian za uwolnienie się od bałaganu w głowie osiągnęli wewnętrzny spokój, uzdrowienie, spełnienie i zdolność panowania nad własnym życiem, a wielu z nich odkryło zdolności twórcze lub parapsychiczne. Potrafią być pożyteczni dla innych bez robienia wokół siebie szumu i zamieszania, bez przeżywania cierpień i rozterek. Po prostu są, kochają i pozwalają, by inni cieszyli się ich obecnością, by korzystali z ich talentów. I dobrze im się żyje.





Wiedza o życiu

26 12 2008

Dlaczego wielu ludzi, mimo, że „wybaczyli” (niektórzy nawet „radykalnie”), nie ma spokoju? Wybaczanie związane jest z naszym kręgiem kulturowym (chrześcijańskim).

Zgodnie z zasadą wyrównania, relacja między ludźmi może istnieć tylko wtedy, gdy są sobie równi. Możemy pokazać to klientowi jako dwie dłonie na równym poziomie.

Pytanie do klienta:
- Gdy nas ktoś skrzywdzi, to gdzie jesteśmy wobec tego co nas skrzywdził?”
I jedną z dłoni unosimy w górę i dół.

Klient zwykle mówi, że jesteśmy niżej sprawcy. Pytamy wtedy.
- Kto jest lepszy, a kto zły? Gdzie jest zły? Gdzie lepszy?

Klientowi zwykle otwierają się oczy i zauważa, że jako „lepszy” jest wyżej od sprawcy. Przesuwamy wtedy dłonie w poziomie, na dwóch poziomach i pytamy retorycznie:
- czy możliwa jest jakakolwiek komunikacja na dwóch poziomach?

Pytamy klienta:
- A jak „wybaczymy” sprawcy, to co się z nami stanie?
Klient zwykle ochoczo mówi, że stajemy się równi sobie. Dajemy chwilę czasu i wystarczy pokręcić przecząco głową. Klient zwykle sam czuje że nie ma wyrównania. Sam wpada na to, że idzie jeszcze wyżej, jest jeszcze „lepszy”. Najbardziej zatwardziałym w przekonaniach mówimy:
- nawet jak radykalnie wybaczysz, to zawsze, za 10 lat będziesz mógł powiedzieć „ja Ci wybaczyłam, a Ty niewdzięczniku…”

Dopiero wtedy możemy powiedzieć klientowi, że rozwiązaniem jest pojednanie. I opuszczamy rękę do drugiej.

Następnie procedura pojednania:
- zobacz osobę która Cię skrzywdziła, spójrz jej w oczy i powiedz: „żałuję… (że tak się stało, tak się skończyło) lub szkoda…

więcej o metodzie Berta Hellingera Wiedza o życiu





Można być szczęśliwym

26 12 2008

“Nie ma na świecie rzeczy tak dziwnej, żeby trudno było w nią samemu uwierzyć.”
Miguel Cervantes

Autoterapia jest najskuteczniejszą formą autokreacji, czyli wprowadzania w życie zaplanowanych zmian i tworzenia własnej osobowości pozbawionej autofilii.

Dzięki autognozji opartej na autokrytycyzmie własnych lęków każdy może dostrzec swój autoportret nakreślony z humorem i autoironią.

Autopsja autokarykatury poddanej autoanalizie pozwala dostrzec autokrytycyzm uniemożliwiający autoakceptację.

Poddając własną autobiografię autodedukcji jesteśmy w stanie stworzyć skuteczny autokomentarz do naszego życia wypełnianego autokontrolą wpływającą negatywnie na autoregulację stanów emocjonalnych.

Użycie dużej dozy humoru i autoparodii powoduje u autora autorefleksję zapewniającą autopromocję pozytywnych myśli i emocji.

Autoreferat będący autokrytyką własnych przekonań nie jest jedynie autosugestią dalszego rozwoju, gdyż automatycznie prowadzi do autolizy ograniczających nas przekonań lub lęków.

A teraz zaparkujmy “auto” i powiedzmy to samo zrozumiałym tekstem.

Niezaprzeczalnym faktem jest, że niestety nie każda terapia prowadzi do oczekiwanych efektów. Powodów nieudanych terapii jest wiele.

Bardzo często klient nie chce, nie jest w stanie lub nie umie zdobyć się na całkowitą szczerość wobec terapeuty – uniemożliwiając tym samym nawet najgenialniejszemu psychologowi z największym doświadczeniem zaplanowanie właściwej terapii.

Często zdarza się, że rozwiązanie, forma terapii lub jej przebieg, (który niewątpliwie byłby dobry dla terapeuty) zupełnie nie trafia do klienta będącego diametralnie innym człowiekiem.

Legendarny Milton Ericsson stał się jednym z najskuteczniejszych terapeutów, ponieważ do każdego klienta podchodził indywidualnie, twierdząc że nie ma dwóch takich samych ludzi, a wiec nie może być dwóch takich samych przypadków i takich samych rozwiązań.

Każdy człowiek prowadzi (świadomie lub nie) dialog z samym sobą, którego treść i forma oparta jest na własnej historii, własnych przeżyciach, własnych przekonaniach, własnych przesądach, własnych przemyśleniach, gdyż wszyscy różnimy się od siebie wykształceniem, pochodzeniem, kulturą, doświadczeniem oraz bardzo wieloma innymi czynnikami kształtującymi naszą osobowość.

Możemy wykorzystać swoją inteligencję, połączoną z wyjątkową znajomością własnej osobowości, do stworzenia sobie najlepszej (czyli indywidualnej) formy terapii umożliwiającej dokonanie skutecznej zmiany powodującej usunięcie z podświadomości ograniczeń uniemożliwiających życie w radości, dobrostanie, samoakceptacji, poczuciu własnej wartości i wyjątkowości.





Jak unikać krytycznych błędów w czytaniu?

25 12 2008

i czytać od 50 do 300% szybciej
już po 20-minutowym treningu?

http://www.kodczytania.pl/





Kłamstwo – ukrywanie i wykrywanie

21 12 2008

Istnieją dwa podstawowe sposoby kłamania:
1. Ukrywanie polega na wstrzymywaniu się od przekazania jakiejś informacji i nie mówieniu niczego nieprawdziwego.
2. Fałszowanie wymaga czegoś więcej. Kłamca nie tylko ukrywa prawdziwą informację, ale przekazuje także informację fałszywą, tak jakby była prawdziwa.
Żeby kłamstwo się powiodło, często zachodzi konieczność łączenia ukrywania z fałszowaniem. Czasami jednak kłamca może poprzestać na ukrywaniu. Zwykle kłamcy, jeśli mogą wybrać formę kłamania, to wolą ukrywać niż fałszować. Daje im to wiele korzyści. Ukrywanie jest najczęściej łatwiejsze niż fałszowanie. Niczego nie trzeba wymyślać. Nie mając z góry przygotowanego scenariusza, nie narażamy się na wykrycie naszego kłamstwa.

Kłamstwo w postaci ukrywania jest też łatwiejsze do obrony, jeśli zostanie wykryte. Okłamujący nie posuwa się tak daleko, żeby znaleźć się w opałach. Istnieje wiele możliwości do zastosowania wymówek.

Czasem kłamca ucieka się do fałszowania, nawet jeśli kłamstwo bezpośrednio tego nie wymaga. Postępuje tak, by lepiej ukryć to, co jest ukrywane. Ten rodzaj fałszowania trzeba zastosować, gdy ukrywane muszą być emocje. Łatwo jest ukryć emocję którą słabo doświadczamy, dużo trudniej taką, którą przeżywamy w danym momencie, szczególnie, gdy jest ona silna. Najlepszym sposobem ukrycia silnych emocji jest maska. Zakrycie ręką twarzy lub jej części, albo odwrócenie się od osoby, z którą rozmawiamy, zwykle kończy się wykryciem kłamstwa. Najlepszą maską jest fałszywa emocja.

Najczęściej stosowaną maską jest uśmiech, który jest przeciwieństwem wszystkich negatywnych emocji, takich jak strach, złość, rozpacz, wstręt itp. Drugim powodem wykorzystywania uśmiechu jako maski jest fakt, że jest ona standardową formą pozdrowienia. Jeszcze inną przyczyną częstego stosowania uśmiechu jako maski jest to, że uśmiech jest najłatwiej wzbudzić dowolnie, spośród wszystkich wyrazów mimicznych. Błędy mogą być popełniane w tym, co nazywamy przebiegiem uśmiechów w czasie. Mogą się one pojawiać zbyt szybko, lub zbyt wolno.

Błędy, które okłamujący popełnia w trakcie kłamania, popełnia wbrew sobie. Wskazówką fałszu, lub przeciekiem może być:
- zmiana wyrazu mimicznego
- ruch ciała
- załamanie głosu
- przełykanie śliny
- bardzo głęboki lub płytki oddech
- długie pauzy między słowami
- przejęzyczenia
- mikroekspresja twarzy
- błędnie wykonany gest

Kłamstwa wychodzą na jaw z dwóch powodów:
1. związane z myśleniem
2. związane z emocjami

Pewne osoby są szczególnie podatne na przeżywanie strachu przed wykryciem kłamstwa, inni z kolei to urodzeni aktorzy, którzy potrafią umiejętnie kłamać. Tych drugich cechuje: giętki, kombinatoryczny umysł, który pracuje metodą rozkładania idei, pojęć lub słów na czynniki pierwsze, a następnie ponownie je łączy na wiele różnych sposobów. Najwięksi kłamcy są wielkimi indywidualistami i nastawieni są rywalizacyjnie, niełatwo jest im się przystosować do wielkiej organizacji, lubią pracować na własną rękę. Często są przekonani o wyższości własnych poglądów.

Poziom odczuwanego podczas kłamania strachu jest większy, gdy
- okłamywany ma reputację osoby, którą trudno wprowadzić w błąd;
- okłamywany staje się podejrzliwy;
- kłamca ma małe doświadczenie i nie ma sukcesów w okłamywaniu;
- kłamca jest szczególnie podatny na strach przed przyłapaniem go na kłamstwie;
- stawki są bardzo wysokie;
- w grę wchodzi zarówno nagroda, jak i kara lub co najmniej kara;
- grozi ciężka kara za przyłapanie na kłamaniu lub za to, czego kłamstwo dotyczy, tak, że kłamca nie jest skłonny przyznać się do winy.

Żaden gest, ekspresja twarzy, czy skurcz mięsni sam przez się nie znaczy, że ktoś kłamie. Pojawiają się tylko wskazówki tego, że ktoś jest słabo przygotowany i doświadcza emocji, które nie pasują do jego wypowiedzi. Są to przecieki i wskazówki fałszu. Przyłapanie kogoś na kłamstwie nie jest zadaniem łatwym. Jednym z problemów jest nadmiar informacji. Występuje za dużo ich źródeł: słowa, pauzy, brzmienie głosu, ruchy głowy, gesty, pozycja ciała, oddychanie, zarumienienie, zblednięcie, pocenie się, itd.

Większość ludzi najwięcej uwagi skupia na najmniej godnych zaufania źródłach (słowach i mimice) i dlatego łatwo ich okłamać. Kłamcy raczej ukrywają i fałszują to, o czym sądzą, że będzie najwięcej obserwowane. Mają skłonność do dobierania słów z największą ostrożnością. Cenzurują swoje słowa, uważnie ukrywając to, czego nie chcą przekazać, gdyż wiedzą, że będą bardziej odpowiadać za swoje słowa niż brzmienie głosu, wyraz twarzy czy większość ruchów swojego ciała. Innym powodem uważnego kontrolowania słów i tak częstego wykorzystywania ich do maskowania jest to, że łatwo fałszować (stwierdzać rzeczy nieprawdziwe) posługując się słowami.

błąd Otella – osoba niesłusznie oskarżona o kłamstwo może bać się fałszywego oskarżenia, występujący u niej strach może starać się ukryć, podobna ekspresja na twarzy może wystąpić u osoby przyłapanej na kłamstwie;

Ekspresje asymetryczne są to ruchy pojawiające się z dwóch stron twarzy, jednak po jednej stronie ruchy te są silniejsze i bardziej widoczne. Asymetria ta spowodowana jest ekspresją intencjonalną, nie występuje podczas ekspresji spontanicznej, mimowolnej. Wystąpienie asymetrii może być wskazówką, iż wyraz twarzy nie jest prawdziwy.





Szkolenie – Potęga relacji międzyludzkich

11 12 2008

# jak tworzą się relacje?

# jak się kończą?

# jak je utrzymać?

# jak sprawić, żeby były autentyczne?

# jak się dobierać?

# jak się szanować?

# jak bardziej doceniać innych?

# jak bardziej żyć z ludźmi, a nie z rzeczami?

Dostaniesz od nas niezbędną ilość kartek papieru, certyfikat udziału w szkoleniu, który będziesz mógł wykorzystać w CV (jeżeli chcesz otrzymać certyfikat, napisz o tym w polu “Komentarz”), profesjonalny cateringmini-skrypt z najważniejszymi rzeczami (abyś nie musiał notować wtedy, gdy rozwijamy się poprzez zabawę) – to wszystko w cenie szkolenia! (abyś odżywiał swój mózg również poprzez ciało, a nie tylko poprzez nową wiedzę:)), mini-skrypt z najważniejszymi rzeczami (abyś nie musiał notować wtedy, gdy rozwijamy się poprzez zabawę) – to wszystko w cenie szkolenia!

Termin:
16 grudnia, godzina od 16:00 do o 19.30

Inwestycja:
35 złotych
w przedpłacie przelewem
45 złotych
, jeśli chcesz zapłacić przy wejściu

Miejsce:
Wrocław – Hotel “Europeum”
ul. Kazimierza Wielkiego 27A

Kliknij tutaj i wypełnij formularz zgłoszeniowy!!





Jak odebrać klienta konkurencji

20 11 2008

1. mów do klienta językiem korzyści
2. cena jest ostatnim argumentem
3. “postaw się w czyjeś buty” – najpierw zdejmij swoje
4. słuchaj
5. rozpoznaj potrzeby
6. nie ma porażki, są tylko informacje zwrotne ze świata
7. ucz się
8. nie mów “to mnie nie dotyczy, to inni popełniają błędy”

Stosuje się zasadę 40:30:10:1
40 potencjalnych klientów
30 telefonów/odwiedzin
10 umówionych spotkań
1 umowa





Mroczna wiedza. Podręcznik manipulacji umysłami.

14 11 2008




Baw się dobrze

6 11 2008

Baw się dobrze, gdy się rozwijasz. Baw się doskonale, gdy się uczysz. Baw się genialnie, gdy realizujesz swoje cele. Gdy osiągasz, gdy idziesz w wyznaczonym kierunku. Gdy pokonujesz wyzwania. Dzięki kotwicom, które założysz w ten sposób, będziesz chciał dalej powtarzać sukcesy i iść po najlepszej dla siebie ścieżce.

Szczęście można obudzić bez powodu. Można je wzmacniać, przenosić na różne części ciała, idee, wartości. Ale jeśli szczęście, którego doświadczamy prowadzi do stagnacji, braku ruchu, rozwoju, staje się nieekologicznym narzędziem. Ekologię zyskuje wtedy, gdy dodaje nam aktywności i ułatwia działanie.

NLP jest systemem pragmatycznym – nastawionym na działanie, skuteczność i jeśli staje się hura-optymistycznym sposobem życia, który nie daje lepszych, mierzalnych osiągnięć w życiu osobistym, karierze, biznesie itp., przestaje być NLP.

Baw się dobrze realizując swoje najwspanialsze marzenia.